czytajac ksiazke "Czy mezczyzni sa swiatu potrzebni" (polecam wszystkim panom, ktorych mniemanie przekracza ich rzeczywista wartosc (sama ksiazka wcale nie jest taka bardzo ciekawa, prawde mowiac jest malo ciekawa, wiecej danych statystycznych i rzeczy mi wiadomch niz nie, z drugiej strony jestem pewna ze wielu by sie przydala))mozna natrafic na inna ksiazke, moim zdaniem majaca szanse byc ciekawsza - Alice Schwarzer "Odpowiedz". Tak autor (powyzszej) pisze o tej - "Czytajac te ksiazke , odczulem, (...) ze robi to wreszcie bez charakterystycznej dla niej nienawisci do mezczyzn. [I tu zdanie ciekawsze] Mezczyzni wedlug niej przegrali. Juz nie sa wrogami. Nie trzeba ich wiecej nienawidzic.
tez czasami nienawidzilam mezczyzn (jako ogolu)... i chcialabym zawsze miec poczucie, ze tych ktorych sie nienawidzi nawet nie warto nienawidzic.. bo przegrali... w swej proznosci, glupocie, nastawieniu na przedmiot.. w poczuciu ze sa o wiele wiecej warci , czesto parosetkroc wiecej niz w rzeczywistosci...
nie pisze o nikim szczegolnym, obserwuje ich, rozmawiam i probuje zrozumiec... czsaem nie da sie zrozumiec i ... ciesze sie ze nie chce tego zrozumiec.
Wczesniej ow pan pisze powolujac sie na pewne badania, ze "wykazuja silniejsza potrzebe realizacji". Opierajac sie na wlasnych odczuciach mam wrazenie, ze to prawda. Niestety i poniekad trudno powiedziec z jakiego powodu (tu mam brzydkie mysli w stosunku do takiej postaci rzeczy) wielu z nich uwaza, ze moze traktowac kobiete jako cos podrzednego (mimo ze z reguly sa od nich inteligetniejsze, a jesli zajmuja lepsze stanowisko to glownie przez utarty schemat, ze wyzsze stanowiska zajmuja mezczyzni), czemu/komu? mozna w jakis sposob mniej lub bardziej doslownie narzucac wlasne widzimisie i ...potrzeby.. a takze wlasnie opisany powyzej swoj prymitywny i nastawiony na przedmiotowe traktowanie kobiety sposob bycia (bo to ze poniekad ich zachowanie swiadczy ze tak mysla o sobie co juz jest przykre i dla mnie niezrozumiale, wcale nie swiadczy o tym ze powinni jako przedmit jeszcze nizszy traktowac ow one... czy mozna zejsc ponizej poziomu karalucha i jak w takim razie ow ona w perpektywie niektorych gatunkow homo sapiens meskich powinna sie nazywac? to pytanie pozostawiam wam, drodzy czytelnicy
(nie mialam na mysli prawie nikogo lub tez raczej wypowiadalam sie ogolnie, na podstawie zjawisk spolecznych ktorych bylam swiadkiem. nie twierdze ze to jedyny model jaki wystepuje, moze raczej pisze o "cechach" (jesli w ogole mozna tak to ujac) najbardziej mi przeszkadzajacych, a ktore jednak na swiecie istnieja i sam ich fakt bycia jest dalece niepokojacy... i irytujacy. Bo nie wiem jak wam, ale mi sie zle zyje ze swiadomoscia, ze zyje niestety takze i wsrod takich ludzi...








--
some marble blocks have statues within them,
embedded in their future.
--
"all this time I can't believe I couldn't see
kept in the dark but you were there in front of me
I've been sleeping a thousand years it seems
got to open my eyes to everything
without a thought without a voice without a soul
don't let me die here"
--
"Too weird to live, Too rare to die"
--
It's an off day without somebody telling me how edible I smell...
--
Come&see: pathar.deviantart.com
OWIL
--
I want to run away. I want to run away and forget... forget everything but the smoke.
--
in shadows i rest my tired soul...
Previous Page1234Next Page